Bloog Wirtualna Polska
Są 1 132 704 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kolesie, układy i nielegalny szmal

środa, 07 listopada 2012 23:12

 

   To tematy, o których przeczytacie na blogu, który przeniosłem na stronę blog.krzysztofturzanski.pl. Codziennie nowe wpisy we wszystkich kategoriach. Powieść "Dyktator 7 wysp" i nie tylko. Zapraszam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

NOWY ADRES MOJEGO BLOGA

wtorek, 06 listopada 2012 14:13

 

   Zgodnie z zapowiedziami BLOG wystartował w wesji testowej na nowej stronie. Bez uprzykrzających życie reklam, z ciekawszym układem komentarzy i w ogóle mam nadzieję, że bardziej przejrzysty. Proszę sprawdzić, proszę przedstawić uwagi. Zapraszam pod nowy adres:

 

www.blog.krzysztofturzanski.pl


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

BEZ PROPAGANDY

poniedziałek, 05 listopada 2012 0:37

 

   Ciekawostka na marginesie. Nowo wybrany prezydent Bytomia zaczął rządzenie miastem od dwóch drobnych decyzji. Przede wszystkim poprosił Radę Miasta o obniżenie swojego wynagrodzenia (do czego przychylili się radni) oraz zlikwidował miejską gazetę "Bytomkę", która pochłaniała środki, które powinny być przeznaczone na promocję miasta, a nie przekonywanie mieszkańców, że Bytom fajnym miastem jest.
   Za to w znacznie mniejszych Piekarach Śląskich z miejskiej kasy wydawane są dwie gazety: "Głos Piekarski" oraz "Twoje Piekary". Koszty pierwszego tytułu trudno oszacować w skali roku, bo ukazuje się delikatnie mówiąc nieregularnie. Załóżmy, że ok. 25 tys. złotych. Ten drugi tytuł można śmiało oszacować na ok. 300 tys. zł. W skali roku (nie licząc wydatków na radio i internetową TV) miasto wydaje jakieś 300 - 350 tys. złotych na wydawanie gazet. I informowanie mieszkańców. I przedstawianie im podobizny prezydenta (w ostatnim wydaniu Twoich Piekar bodajże 6 zdjęć). No i publikowanie bezpiecznych wywiadów z gospodarzem naszego miasta, który na pytania niezależnej prasy odpowiada znacznie mniej chętnie. Redaktor naczelny PP Kamil Łysik chciał się umówić z prezydentem na wywiad, ale okazało się, że Stanisław Korfanty nie ma czasu na rozmowy. Redaktor Łysik obiecał cierpliwie poczekać, aż prezydent znajdzie dla niego czas. Więc sobie czeka...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

W TEMACIE PARKOWANIA I MIEJSC PARKINGOWYCH

niedziela, 04 listopada 2012 23:14

 

   W związku z planowanym wprowadzeniem strefy płatnego parkowania na blogu toczy się ożywiona dyskusja w tym temacie, zainteresowanych odsyłam do wpisu "zapłacimy za parkowanie":

http://www.piekary.bloog.pl/id,332339156,title,ZAPLACIMY-ZA-PARKOWANIE,index.html

   Wracam do tematu, ponieważ właśnie dostałem list, który mógłby być głosem w dyskusji, choć nie dotyczy samego problemu strefy płatnego parkowania, ale który odnosi się do kwestii miejsc parkingowych. I tego jakie priorytety widzą mieszkańcy.

 

Szanowny Panie Radny!

 

   Pozwolę sobie na interwencję w imieniu rodziców uczniów SP 11 na Osiedlu Wieczorka. Wprawdzie jestem babcią odbierającą wnuczka ze szkoły pieszo, ale chłopiec jest czasami przywożony lub odbierany przez rodziców samochodem. Obserwuję niebezpieczne sytuacje
kiedy wychodzimy ze szkoły, natomiast rodzice, którzy przyjeżdżają po dziecko nie mają gdzie na te parę minut zaparkować samochodu. Stają przy barierkach na ulicy między szkołą i siedzibą NETII, a dzieci jak gimnastycy przeskakują te barierki lub obiegają samochód, aby wsiąść od strony środka jezdni. Mamy zdenerwowane nawołują o ostrożność, ale kto opanuje ośmioletni "żywioł". Któregoś dnia zadałam sobie ten mały trud i policzyłam ile i jakie samochody przejeżdżają tę ulicę w głąb, do tych baz i firm usytuowanych poza terenem szkoły. Ciężarówki, dostawczaki, traktory i in. i aż dziwię się, że jeszcze nic nikomu złego się nie
stało. Chyba w XXI wieku nie jest fanaberią przywożenie i odwożenie dzieci. POTRZEBNY  JEST KAWAŁEK PARKINGU (nieduży, z zastrzeżeniem do czyjego użytku i w jakich godzinach), którego nie ma przy dwóch wyjściach ze szkoły. Przy ul. Konstytucji 3 Maja rosną dorodne drzewa,  których wcale nie trzeba ścinać. Wystarczy miejsca, aby między nimi ułożyć kostki polbruku i stworzyć kilka miejsc parkingowych. Proszę też sprawdzić, w jakiej odległości od szkoły znajduje się jakikolwiek parking. z którego dziecko bezpiecznie samo doszłoby do szkoły, kiedy wysiądzie z samochodu.  
   Serdecznie pozdrawiam, życzę sukcesów w pracy radnego i proszę o interwencję w stosownej instytucji władnej rozwiązać problem.

 

imię i nazwisko

do wiadomości radnego


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

ŚLĄSK GÓRĄ!

niedziela, 04 listopada 2012 23:04

 

   Kilka słów o "Must be the music". Występ Oberschlesien budzi emocje, w komentarzach pojawiła się nawet ciekawa dyskusja o zespole i jego twórczości. Ciekawe, że gwara wpleciona w ostrą, ciężką muzykę budzi więcej emocji niż towarzyszące nam na co dzień śląskie szlagry. Do nich bardziej przywykliśmy? Tak naprawdę chciałem napisać o czymś innym. Bez względu na dalsze losy samego zespołu, udało się chłopakom zrobić coś ważnego. Pokazali Śląsk i gwarę na arenie ogólnopolskiej. I zyskali sympatię widzów. Dzięki nim, chociaż przez chwilę, o Śląsku jest głośno. Wydaje mi się też, że utworami, które wybrali (zwłaszcza utwór Richter) - pokazali coś więcej niż tylko "gwarę". I tu trzeba powiedzieć: "kawał dobrej roboty, Panowie". Przy okazji pokazali też Piekary Śląskie, które trudno zauważyć, bo z perspektywy Warszawy nawet Bytom i Zabrze to... "małe miasteczka".
   Na marginesie dodam, że tym razem Śląsk miał mocną reprezentację. W finale zaistniały nie tylko Piekary, ale także Bytom i Zabrze. Swojego reprezentanta we wcześniejszych edycjach miał także Radzionków. Jak to powiedziała Kora? Oberschlesien? Górny Śląsk? Śląsk górą!

 

   I już znamy wyniki: Najwięcej głosów i awans do dogrywki otrzymali Tomasz Kowalski i grupa Oberschlesien. Finaliści w dogrywce wykonali utwory z odcinków castingowych - odpowiednio "Modlitwę" Dżemu i "Jo chca" (śląski cover "Ich Will" Rammsteina).
Najwięcej głosów otrzymał Tomasz Kowalski, który w nagrodę zdobył 100 tys. zł i prawo do występu podczas Sylwestrowej Nocy Przebojów Polsatu. Telewizja na swoją imprezę sylwestrową postanowiła zaprosić również Ślązaków z Oberschlesien. Gratuluję serdecznie!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

DYKTATOR i przyszłość

niedziela, 04 listopada 2012 22:51

 

   Tradycyjnie już, kiedy księżyc w pełni, dyktator odwiedził naczelną wróżkę Archipelagu, by odkryła przed nim tajemnice przyszłości. Kiedyś nie musiał tego robić, bo miał magiczne lustro, które odpowiadało na jego pytania. Niestety, kiedyś doszło do nieszczęścia.
- Lustereczko powiedz przecie, kto jest najcudniejszym władcą na świecie...
- Hm... - mruknęło lustro.
- Lustereczko! - dyktator okazał pierwsze objawy zniecierpliwienia.
- Na świecie, czy Archipelagu? - dopytało lustro.
Dyktator machnął ręką. Co tam świat, kiedy można rządzić swoim własnym archipelagiem, choćby nie wiadomo jak małym.
- Oczywiście, że na Archipelagu. Lustereczko, lustereczko, powiedz przecie, kto jest najcudniejszym władcą Pieśli. Teraz i w przyszłości... Kogo kochają ludzie zwyczajni, prości...
- Hm... - mruknęło lustro - Ty Panie, jesteś najcudowniejszym władcą wysp siedmiu, choć jest również...
Tej wypowiedzi lustro nie zdążyło skończyć. Dyktatora poniosło, diabli wzięli lustro i teraz musiał chodzić do wróżki, która nie odpowiadała tak szczegółowo na pytania. Zresztą w tej szklanej kuli niewiele było widać.
- I co? - zniecierpliwiony dyktator ponaglił staruszkę.
Pomarszczone dłonie podniosły kulę. Wielkie oczy przez szkła grubości denka półlitrówki wpatrywały się w nią z niedowierzaniem.
- Widzę... mgłę. Przyszłość jest niepewna. Pojawiły się zmienne, które mogą wpłynąć na układ gwiazd. Zmienne koleje losu.
Dyktator przygryzał nerwowo palce. Jeszcze nigdy nie usłyszał tak złowróżbnych słów.
- Mgła i ciemności. Niepewność i strach. I coś jeszcze. Coś słyszę - staruszka potrząsnęła kulą i przyłożyła ją do ucha - śmiech...
Dyktator poczuł na plecach zimny pot. Podświadomie właśnie tego się obawiał.
- Śmieją się... oni się śmieją - krzyknęła wróżbitka wypuszczając kulę z rąk. Z głuchym łoskotem magiczny przyrząd uderzył w ziemię i wtedy nawet on to usłyszał... Śmiech. Zwyczajny śmiech...

 

literat
c.d.n.

 

Wszystkie odcinki "Dyktatora siedmiu wysp"


* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

MODA NA OBERSCHLESIEN - głosujemy

niedziela, 04 listopada 2012 14:32

 

   Prawdziwą popularność może zapewnić tylko telewizja. Najlepszym dowodem na to jest zespół Oberschlesien. Kapela zaistniala naprawdę, kiedy cała Polska obejrzała jej rewelacyjny występ w polsatowskim programie "Must be the music". Dziś chłopaki wystąpią w finale, a reklamuje ich nie tylko OK Andaluzja, ale także Radio Piekary i strona urzędowa!
   Wcześniej kapela jakoś "ginęła w tłumie". Już w 2010 roku pisałem na blogu o "piekarskim produkcie eksportowym", ale pierwszego koncertu w naszym mieście doczekaliśmy się dopiero w końcówce 2012 roku...
   Mam nadzieję, że to dopiero początek i teraz naprawdę rynek muzyczny drgnie. Oberschlesien na to po prostu zasługuje. Czy dostanie prawdziwą szansę - to zależy także od nas. Dzisiaj (niedziela, 4 listopada) o godzinie 20.00 obecność przed telewizorami obowiazkowa. Głosujemy na naszych chłopaków z Piekar Śląskich.
   Sms-y 3,69 z Vat lub doładujcie konto numeru 799-160-985, z którego wszystkie środki zostaną przeznaczone na głosowanie. Oglądamy, głosujemy i trzymamy kciuki.

 

Oberschlesien na piekarskim blogu w 2010 roku

Strona zespołu Oberschlesien

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

DYKTATOR i Cidrusy oraz DYKTATOR - w pałacu (wersje alternatywne)

niedziela, 04 listopada 2012 9:52

 

Niepokojące wieści doszły Stokora w środę. Z daleka, już zapomniał o tej krainie. Potężny jednowładca na zewnątrz był ot takim sobie karzełkiem wzbudzającym raczej pośmiewisko niż strach. Pieśla już niby się wyzwoliła, Dyktator robił co chciał było jednak małe ale... kasa. Pieśla wciąż żyła z jałmużny. Kasa a nie wymiana międzyplemienna była potrzebna. Stakor od lat blokował odbudowę prastarej Lipnej drogi z Cidrusów do Pieśli.
- Za swoje róbcie, a jak na mojej ziemi zrobicie ja przekopać droge każe, bo MOJE - żartował a wokół wszyscy się śmiali (ha! śmiali by się nie śmiać!).
Kasę mają dostać Cidrusy, na pieślanskie pieniądze, jeden wielki glomb kapuchy. Na trakt jakiś krzywoński czy coś tam.
- Mapy, gdzie ten trakt - powiedział Stakor.
Nie czekał długo, usłużni współpracownicy, jeszcze niczego nie świadomi, rozpostarli płachty ...
Paluszek Armanda, kilka innych paluchów pokazało właściwe miejsce na mapie, tylko Jerkra wskazał na legendę mapy, rzeczywiście była tam kreska a obok napis trakt.
Nie wiadomo kto pierwszy przesunął paluch ciut na prawo. Nagle wszystko zawibrowało, dotąd uśmiechnięci podwładni zamarli, paluszki zesztywniały. Jak się wyprzeć swojej ręki - przeleciało im przez głowy.
Gniew i strach. Otworzył usta Stakor i rozległo się:
- GAAAJE GAAAAAAJE OLIWNE! SPIIIIIIIIIIIISEEEEEEEEEEEK!
Stało się jasne. Te głupie reklamówki Cidrusów z Kitajcami, te lektyki, błota. To była zmyła. Oszustwo. Dzięki zapomnianemu Stechynowi Cidrusy budują trakt wprost do stakorowgo GAJU! To GAJ jest ich celem!
- O mój paluszek ma 50 centymetrów - wciąż studiował podziałkę mapy Jerkra.

lit 1



* * *



Armand siedział na kolanach Margawa i oczyma przepełnionymi melancholią wpatrywał się w horyzont przeorany kominami brudnych dachów. "Dlaczego tak się dzieje?" myślał "ciągle gdzieś jestem z tyłu, z boku, robię co mogę a ON tego nie docenia..". Delikatne głaskanie po szyi i dmuchnięcia jakimi pieścił go przyjaciel tym razem wzbudzały irytację zamiast ukojenia. Nerwowo odepchnął dłoń błądzącą po policzku. Margaw zatroskany zanurzył się w błyszczących oczach mężczyzny który od zawsze był dla niego kimś o wiele więcej, więcej niż.. sam nie potrafił tego nawet nazwać.
 -O czym myślisz? - zapytał ostrożnie, odczekawszy chwilę.
 Armand zatopiony we własnych myślach zdawał się nie go słyszeć. Wstał i powoli wyszedł przed biurko za którym siedzieli. Przeszedł wolno kilka kroków, zwinął dłonie w pięści i niskim, charczącym głosem począł wyrzucać cały ogromny żal jaki trawił mu wnętrzności bardziej i bardziej, z roku na rok, z miesiąca na miesiąc, aż doszło do tego, że przetrwanie kolejnego dnia w tej nieznośnej świadomości własnego bytu było niemożliwe.
-Mar.., Mar.., czy Ty nie rozumiesz? Nie widzisz? Jestem trupem.. Trupem po dwakroć.. Jeśli ta świnia, ten KrzŚWIŃ, wygra wybory...
 -Nie, to niemożliwe.
 -NIE PRZERYWAJ! Będę skończony. Ale nie to jest najgorsze. Tyle lat, tyle lat.. Jestem najlepszym paplaczem jaki mógł mu się trafić. Nie mam swoich poglądów, nie mam żadnych opinii, nie zatrułem się żadną wizją. Jest tylko jedna prawda, ta którą ON myśli a której ja nadaję formę. Wiesz, że ON teraz nawet nie poprawia, nie skreśla, nie krytykuje? Mar.. moje teksty są idealne. Stakor nie ma bardziej oddanego człowieka, nie ma. Nie może mieć. Czy ja miałem kiedyś wogóle ideały? Sprzedane! I za co!? Za te miske soczewicy!! Ciągle tkwię tutaj, żadnych perspektyw, żadnego awansu. Pieniądze.. Żałosne to wszystko.
-Mysłałem, że lubisz pracować tutaj. Pracujemy w końcu razem. No, Ar.., Ar.. - Margaw uniósł ręce na wysokość twarzy i dłońmi zaczął wykonywać ruchy podobne do "kosi, kosi łapki".
 -Przesssstań! -wysyczał- Jeszcze ta Szachownica. "Pora by Ci ktoś pomógł" powiedział, tak mi powiedział. A wiesz co ja myślę. Myślę, że to jest drogowskaz. Nic nie znaczę więc nie będzie sentymentu. Wiesz kim jest facet Szachownicy? Wiesz prawda?
 -Tak wiem, ale...
 -Nie, drogi Mar, tu nie ma żadnego ale. Ani ja ani ty nie dajemy gwarancji kontaktu z kimś jego pokroju. A co za tym idzie jesteśmy zerami. A ona. Cóż, ona ma to właściwe nazwisko. Dlatego mój drogi Mar, po dwakroć, po dwakroć jestem trupem.
 Zapadła cisza. W powietrzu wisiały słowa których wypowiedzenie stanowiło by zniszczenie tego świata w którym żyli, który stworzyli, który utrzymywali wykorzystując umiejętnie ulubione przez Stakora działania. Donosili, szkalowali, obwawiali, kłamali, łamali prawo. Jak zakazane, nieodwracalne zaklęcia wisiały więc wyryte w niewidzialnym eterze słowa zdrady. Zdrada. Taaak, łatwa i rozwiązująca tyle problemów. Ale kto, kto jest po drugiej stronie? KrzŚWIŃ, nie nawet na sekundę nie. Kłopotek? Boi się własnego cienia, konformista który nie ruszy dupy do chwili wyborów. Może Marchwiak? No, Marchwiaka Stakor się chyba boi. Rzucił go na tylny pokład, a tam mu trudniej nawigować po archipelagu. Tak, coś w tym jest. Zresztą Marchwiak jakiś nerwowy się zrobił ostatnio. Koniecznie muszą z nim porozmawiać.
Za szkłem drzwi do pokoju poruszył się cień postaci. Margaw uświadomił sobie, że cień był tam przez cały czas. Poczuł jak zimny pot występuje mu na skronie. Newrowo syknął w kierunku Armanda wzrokiem wskazując mu drzwi. Ar dostrzegł niebezpieczeństwo. Jednym skokiem znalazł się przy nich i szarpnięciem otworzył na oścież.
 -Jee.. Jeroona. Moje pierniki, zapomniałam zabrać.. Chciałam przynieść..- Anmisa szukała wątku.
 Armand spojrzał na stół. Stał tam talerzyk z piernikami, stał od samego rana.
 -Hmm, kłopocik z pamięcią. Przyniosłaś rano przecież. Ha, ha. Ale nic nie szkodzi. Pierniczki pycha, paluszki lizać. Prawda Mar?
 -Muszę zadzwonić - skwitowała szybko i obróciła się w kierunku własnego pokoju.
Paplacz pchnął drzwi które trzasnęły i łopotały jeszcze chwilę wydając dzwięk wzmagający poczucie strachu który wpełzał teraz między futrynami mrożąc umysły.
 -Ciekawe ile słyszała?
 -Obawiam się, że wszystko- mruknął Margaw.
W tym samym momencie za szybą drzwi w ułamku sekundy przemknał ten sam cień. "A myślałem, że gorzej nie będzie". Armand odczekał trzy sekundy i cicho wyszedł na załamujący się tu korytarz. W oddali zobaczył jak Anmisa z niezwykłą jak na jej warunki prędkością doskakuje do szklanych drzwi gabinetu. Wrócił za biurko i ciężko opadł na fotel. Odczekał kilka chwil łapiąc oddech.
 -Już tam jest - powiedział cicho a w tym samym momencie zadzwonił telefon. Stalowy wyświetlacz wyrzucił złowrogą nazwę. Dzwonił DYKTATOR. Mokra dłoń podniosła w końcu słuchawkę.
 -Stakor. Przyjdź do mnie - twardy trzask oznajmił koniec zdania.
Armand poluzował szalik i zaczął ze świstem łapać powietrze. Zebrał siły i poderwał się w nagłym przypływie euforii. Kilka kartek niechętnie opadało teraz na podłogę a niedopita herbata ogarniała plamą numer Przeglądu archipelagu. Zmiął pośpiesznie gazetę i rzucił do najniższej szuflady biurka. "Działać, bronić, atakować.." myśli kłębiły się w jego głowie wypierając logikę a ustępując emocjom. Bo gdyby tylko udało mu się odwlec tę rozmowę o przynajmniej godzinę, gdyby nie odebrał, uciekł, gdyby wyłączył telefon, gdyby dał sobie czas. Ale on ruszył za szklane drzwi a to oznaczało, że dyktator dostał to czego chciał.
Zapach krwi wisiał w powietrzu a wyostrzone zmysły Stakora napędzały już instynkt oprawcy. Asystentki matowym wzrokiem wskazały uchylone drzwi. Ar przełknął ślinę i dotknął pierwszej klamki. Druga, trzecia, czwarta. Podwójne drzwi kajuty dyktatora zatrzymywały nadzieję. Po drodze w kilkunastocentymetrowej śluzie Armand poczuł się nagle nagi i całkowicie bezbronny. Jeszcze dwa małe kroczki, poszukiwanie JEGO oczu i ta obezwładniająca niepewność, co dalej. Siadać, nie siadać, krok do przodu czy stanąć w miejscu, czekać, ale na co..
Zimne skrzypienie pióra rozciągało obrzydliwe oczekiwanie w wieczność. Mijała sekunda za sekundą a Ar skupiał się już tylko na walce z własnymi jelitami. "Niech to się już skończy, niech się skończy, no niech się skończy.." Stakor powoli odłożył pióro i rysie oczka podniosły się na paplacza. Sucha twarz nie zdradzała emocji, a słusznych rozmiarów wąs zdawał się być wyrzeźbiony i nieomal martwy pod kostropatym nosem. Cienkie, zaciśnięte usta trzymały na wodzy słowa którymi dyktrator delektował się w myślach od kilku minut.
 -Dzzzień dobry- Ar wiedział, że cokolwiek zrobi, nie zmieni to jego beznadziejnej sytuacji - Miałem przyjśc.
Powoli, z wyraźną pogardą, usta dyktatora otworzyły się w prawie niewidzialną szczelinę. Podniesiony wąs starczał teraz ostro przyciętymi końcówkami. Powoli, z wyraźną satysfakcją osiągniętego efektu Stakor zaczął cedzić:
 -Wiesz dlaczego tu jesteś?
 -Yyy, hmm. Nie wiem...
- Nie przerywaj. Jeśli zadaję pytanie to nie po to żebyś odpowiadał. Znam odpowiedzi na pytania które zadaję i nie czakam na jakikolwiek odzew.
 -Tak. Tak, wiem.
 -Nie przerywaj - dyktator na ułamek sekundy podniósł głos. Armand nie odważy się juz pisnąć.-
 -Taaak - po chwili okropnej ciszy ciągnął dalej - Więc nie podoba ci się. Nie podoba? Co? No powiedz?
 -Nie to...
 -CISZA! -trzaśnięcie w blat ostatecznie uciszyło biednego paplacza - Więc, nie podoba ci się? A co ci się nie podoba? Może źle cię traktuję? Aaa, domyślam się. Chodzi też o tę Szachownicę.. No widzisz Armandzie, jest mi potrzebna ale to przecież nie twoja sprawa. Chyba się rozumiemy. Przykro mi słuchać, że .. ach tak trudno mi to przechodzi przez gardło. Nie, nie wierzę że mógłbyś coś takiego powiedzieć. Ale powiedz, czy naprawdę, tak hipotetycznie tylko, jesteś tak bardzo zawiedziony?
 Armand smętnie wbijał wzrok w nóżki biurka nie próbując już odpowiadać.
 -A może chciałbyś coś zmienić? No powiedz, zamieniam się w słuch. Hmm.. więc nic.. A może...- tu Stakor zawiesił głos i wbił rysi wzrok w matowe już źrenice Armanda - może wolisz porozmiawiać z kimś innym? CO!? Może JA ci już nie wystarczam!?
Ar wyrwany z ogarniającego go otępienia, resztką odpływającej świadomości pojął, że przed NIM nic się nie ukryje. ON wiedział, przeszył go na wylot i WIEDZIAŁ. Resztką woli zmusił się by spojrzeć na twarz Stakora, Ten podniósł pióro i skrzypieniem o papier oznajmił, że wizyta właśnie dobiegła końca. Wyuczony na potrzeby takich chwil automatyzm ruchów skierował najbardziej oddanego pracownika dyktatora ku wyjściu.
 -Drzwi!
 -Co?
 -Drzwi -powtórzyła asystentka ale widząc bladość w jego twarzy wstała i sama zamknęła kajutę dyktatora. Armand powlókł się ku wyjściu.

not L


Kolejne odcinki "Dyktatora 7 wysp" podsyłają kolejni autorzy. Zachowując szacunek dla tekstów literata, publikowana jest także "wersja alternatywna" powieści. Razem piszemy niesamowitą i magiczną historię "Archipelagu siedmiu wysp".



Wszystkie odcinki "Dyktatora siedmiu wysp"

 
* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.


Podziel się
oceń
0
2

komentarze (10) | dodaj komentarz

NOWA FORMUŁA

sobota, 03 listopada 2012 12:07

 

   Muszę powiedzieć, że nie bardzo wiem co mam zrobić. Jesteśmy w trakcie przebudowywania strony internetowej, przenoszenia bloga na nowy system, ale formuła trochę się "rozjechała". Dlaczego? Powieść "Dyktator 7 wysp" zainspirowała autorów i otrzymuję coraz więcej odcinków (mailowo i w komentarzach do wpisów). Publikować tylko główny wątek, czy też wersje alternatywne i historie pisane przez innych autorów? W tej chwili na publikację czekają kolejne odcinki. Jest ich już... 6. Obawiam się, że fikcja literacja zdominuje bloga, który przecież miał zupełnie innych charakter. Z drugiej strony od czasu publikacji tekstów literata oglądalność bloga znacząco się podniosła!

   Ponieważ jesteśmy jeszcze na etapie wprowadzania poprawek, możemy zdecydować - czy "Dyktator 7 wysp" ma być publikowany na osobnej stronie, czy też tak jak do tej pory jako integralna część bloga (w formie jednej z dostępnych kategorii wpisów). Proszę o informację, jak będzie Państwu wygodniej.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

DIABLAK

sobota, 03 listopada 2012 9:07

 

   Wymyśliłem sobie aktywny, górski wypoczynek. Rafał Jankowski wybrał kierunek wędrówki. I tak, nie przejmując się pogodą, ruszyliśmy zdobyć Diablak, czyli Babią Górę (1725 m n.p.m.). I jeszcze przekonaliśmy kilka osób, że to będzie przyjemna wędrówka.
   Samochody zostawiliśmy na Przełęczy Krowiarki i niebieskim, spacerowym szlakiem poszliśmy w stronę Schroniska na Markowych Szczawinach. Bardzo sympatyczna i niewymagająca większego wysiłku trasa. Mimo złej prognozy pogody nie spadła nawet kropla deszczu, a nam zasadniczo było... za ciepło. Ponad 1,5 godzinny spacer rozgrzał nas przed zdobywaniem szczytu. Ale wcześniej chwila odpoczynku, żurek i grzane wino w schronisku.
   W tym miejscu kończy się spacer. Żółtym szlakiem ruszamy na Akademicką Perć (nawiasem mówiąc szlak jest zamykany zimą), gdzie zaczynają się schody. I to dosłownie. Po kilku minutach jesteśmy zlani potem i trzeba się rozbierać. Za to z każdą chwilą widoki coraz piękniejsze.
   Następny etap to skalna półka, "przepaść" i łańcuchy. Trasa przyjemna, ale zaśnieżona i oblodzona - dość śliska. No i przenikliwy wiatr. Zrobiło się zimno. Wreszcie najtrudniejszy odcinek, czyli Czarny Dziób - 8 metrowa, pionowa ściana. Po jej pokonaniu skalne schody i już szczyt. Tu halny czy Orawiak (nie wiem, który ale wiało podobno 100 km/h) niemal spychał nas ze szlaku. O ugotowaniu wody nie można było marzyć. Ledwo udało się stopić śnieg...
Ze szczytu, grzbietem Babiej Góry, ruszamy w powrotną drogę czerwonym szlakiem. Z tego miejsca widoki są piękne, ale nie tym razem. Idziemy w chmurach. Niewiele widać, jest ślisko i cały czas wieje. Odetchnęliśmy z ulgą chowając się kosodrzewinie. A widoczki mogliśmy podziwiać dopiero z położonych niżej punktów widokowych.
   Dwugodzinna wędrówka w dół również była męcząca, głównie przez oblodzoną ścieżkę. Na Przełęcz Krowiarki dotarliśmy tuż przed zachodem słońca. Wędrówka zajęła nam cały dzień.
   W przeciwieństwie do wiosennych, letnich i jesiennych wędrówek, kiedy na Babiej Górze spotkać można setki turystów - podczas naszej wyprawy na szlaku, ani na szczycie nie spotkaliśmy nikogo. W schronisku było zledwie kilka osób, z których żadna nie zdecydowała się na pójście na szczyt żółtym szlakiem.
   Podsumowując, chociaż stopy obtarły mi nowe buty - warto było się wybrać. Zwłaszcza, że kiedy zdobywaliśmy szczyt - w Piekarach padał deszcz..

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ANTYDYKTATOR - zemsta władcy

piątek, 02 listopada 2012 10:37

 

Krztur rwał sobie włosy z już i tak niemal łysej głowy. Kurier dostarczył mu przesyłkę i zniknął, nie czekając nawet na pokwitowanie. Prawdopodobnie spodziewał się wybuchu złości, zupełnie zresztą w tych warunkach uzasadnionego.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa - zaryczał jak zranione zwierzę rzucając na stół wydania konkurencyjnych gazet - no niech go szlag! Lata walki z ustrojstwem, machlojami, przekrętami i złą władzą, a teraz musi czytać, że... jest kłamcą, manipulantem, bandytą i Bóg wie czym jeszcze...
- Że im to, cholera jasna, przez gardło przejść potrafi - pomyślał wyciągając z lodówki opakowanie lodów czekoladowo-wiśniowych. Ta słabość kosztowała go ostatnio dobre cztery kilo. On zbiera cięgi, a Słaumi spokojnie opala swoje szczupłe ciało na jednej z plaż archipelagu. On walczy na pierwszej linii frontu, a ona zajmuje się malowaniem paznokci i plotkowaniem na forum kobiet wyzwolonych. On zbiera cięgi, a ona... W pierwszym odruchu chciał do niej zadzwonić, ale nie. Nie będzie się przecież żalić.
- Niech ich szlag - pomyślał po raz kolejny i zasiadł do pisania. Tersza kłamała przed Wielką Ławą, poświadczała nieprawdę na pałacowych papirusach i bezczelnie fałszowała archiwa. Kłamstwa i manipulacje to jej domena, ale ma czelność oskarżać o nie innych. Bezczelność tej baby doprowadzała go do szewskiej pasji.
- Aaaaaaaaaaaaaa - raz jeszcze uwolnił nadmiar energii i usiadł za biurkiem. Kiedy był w takim bojowniczym nastroju pisał najlepsze, porywające ludzi płomienne teksty. Na papier przelał całą swą złość. Z zapałem obalał zarzuty, wyjaśniał wątpliwości, przedstawiał problemy i uderzał w przeciwników. W pocie czoła budował zdania wielokrotnie złożone relacjonując prawdę. Kiedy skończył, spojrzał na swoje dzieło i... roześmiał się szczerze. Zmięty papier wylądował w koszu, a on po raz pierwszy tego dnia odetchnął głęboko.
- Nigdy nie kłóć się z głupim, bo ludzie nie zauważą różnicy - powiedział głośno zdanie, które od najmłodszych lat powtarzała mu matka. Rozłożył na stole "Głos Pieśli" i "Gazetę poglądową". Na to wszystko rzucił ostatnie wydanie "Przeglądu archipelagu".
- I wszystko jasne - mruknął wstukując na swojego bloga zaledwie krótki tekst. Przecież temat został opisany ze wszystkich stron. Niech ludziska sami wyciągną wnioski. Wszystkich przekonać do swoich racji nie można. Niektórzy po prostu lubią dyktatorski styl, dwory, koterie, układy, przywileje i rodzinne koligacje. Inni nie chcą uwierzyć, że dyktator siedmiu wysp jest aż tak nieprzyzwoity. To im się po prostu nie mieści w głowach i sami zakładają sobie kajdany. Człowiekowi niby ich żal, ale z drugiej strony... jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
Antydyktator odwrócił myśli od polityki sięgając po swoją ulubioną książkę o wojowniczce Achai. Już po kilku minutach był całkowicie pogrążony w lekturze, całkowicie oderwany od otaczającej go rzeczywistości archipelagu.

 

literat
c.d.n

 

Wszystkie odcinki "Dyktatora siedmiu wysp"

 

* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

ZAPŁACIMY ZA PARKOWANIE

piątek, 02 listopada 2012 10:00

 

   Projekt już trafił pod obrady radnych i od razu wzbudził wiele kontrowersji. Co ciekawe linie podziałów bynajmniej nie przebiegają według podziałów klubowych. Co do jednego nie ma wątpliwości: za parkowanie w centrum Piekar Śląskich trzeba będzie zapłacić. Osobiście jestem przeciwnikiem takiego rozwiązania, bo co to za strefa płatnego parkowania obejmująca dwie ulice na krzyż (Wyszyńskiego i Bytomską), a i tak w niepełnym zakresie. W efekcie samochody zastawią i tak już ciasne okoliczne uliczki. Brak zniżek dla mieszkańców kamienic spowoduje, że wielu osobom najzwyczajniej w świecie podwyższą się miesięczne koszty, a miejsc parkingowych i tak... nie przybędzie. Parkomaty nie rozwiążą też problemów samochodów dostawczych blokujących przejaz na głównych ulicach miasta. Innymi słowy warto się zastanowić czy naprawdę jest sens wprowadzania opłat.

   Strefy płatnego parkowania wprowadzone w dużych miastach mają sens. Bytom, Chorzów, Katowice, Kraków. Strefy, a nie pojedyncze ulice. Z o wiele niższym abonamentem miesięcznym dla mieszkańców tych stres. Mniejsze miasta? Tarnowskie Góry uparcie odrzucają pomysł, stawiając raczej na zwiększanie ilości miejsc parkingowych. Co wy o tym sądzicie?

 

Poniżej link do kompletu dokumentów związnych z uchwałą, projekt uchwały oraz mapki obrazujące strefę płatnego parkowania.

 

dokumenty związane ze strefą płatnego parkowania

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

SMUTNY DZIEŃ

czwartek, 01 listopada 2012 22:33

 

Na cmentarz najlepiej wybrać się wieczorem. Jest ciepło i aromatycznie. Jeden dzień w roku to miejsce jest jakby nam bliższe, przyjaźniejsze.
Co roku odkrywam to święto na nowo. Im jestem starszy tym większego znaczenia nabiera. Tym więcej ludzi, którzy odeszli do odwiedzenia. Przeżywam ten dzień na smutno, wspominając bliskich, których najzwyczajniej w świecie mi brakuje. Ich obecność w moim życiu była tak naturalna, że ich brak odczuwam wręcz boleśnie. I wcale nie łatwo jest o tym mówić. Jeszcze trudniej tłumaczyć.
- Tu śpi mój dziadek? - zapytał mnie Krzyś.
- Twój dziadek, a mój tata. Niestety, nigdy go nie poznałeś.
- Dlaczego tak szybko poszedł do Aniołków?
Takie rozmowy powodują, że wszystko jest jeszcze trudniejsze. Jak wytłumaczyć w kilku słowach kim był ktoś, z kim przeżyło się niemal całe życie? Jak w trzech linijkach zapalając znicz powiedzieć to co najważniejsze.
Odwiedziliśmy dziadków/pradziadków, tatę/dziadka, zapaliliśmy znicze, wybraliśmy najpiękniejsze kwiaty. Zastukaliśmy w pomnik.
- Halo, dziadku... halo... Dlaczego się nie budzi?
Są pytania, na które strasznie trudno udzielić odpowiedzi. W takich chwilach to święto nabiera po raz kolejny innego charakteru. Jest wiele wspomnień, pięknych chwil, o których warto pamiętać. O których można opowiadać. W pogodni za codziennością zwykle o tym zapominamy. Obiecałem sobie, że będę opowiadał, nawet jeśli przez resztę życia wszystkiego nie opowiem, to może kilka historii zapadnie mu w pamięci. Ja kilka takich pamiętam, które usłyszałem od taty nad grobami nieznanych mi przecież ludzi.
Dla mnie ten dzień to chwila zatrzymania się i refleksji. Tęsknoty za beztroskim dzieciństwem i wigilią u babci, na której spotykała się cała rodzina. 1 listopada zwykle płaczę. Są takie dni, kiedy nie trzeba się tego wstydzić.

Jest jeszcze jeden grób, którego  nie odwiedziłem. Mały, zapomniany, niemal całkiem zarośnięty. Na tabliczce niczego nie można już przeczytać. Zapalę na nim jedną świeczkę. Nikt inny tego raczej nie zrobi... Tutaj też najbardziej płaczę. Za najlepszym przyjacielem jakiego miałem. Za kimś, z kim przeżyłem całe dzieciństwo. Wszystkie dobre i złe chwile przeżywaliśmy razem. Aż do końca, przez całe dwadzieścia lat. Minęło już dobrych kilka lat, a ja wciąż niewyobrażalnie tęsknię. 

1 listopada. Każdy musi przeżyć ten dzień na swój sposób. Bezrefleksyjne bieganie od grobu do grobu jest bezsensowne. Nie groby przecież odwiedzamy, ale miejsca pamięci konkretnych ludzi. Osobiście uważam, że warto na chwilę zwolnić, zanurzyć się w przeszłości i wspomnieniach.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

PREZYDENT NARUSZYŁ PRAWO

środa, 31 października 2012 8:27

 

   Taki tytuł można zobaczyć na pierwszej stronie tygodnika Gwarek. Ciekawe jaki tytuł dałyby miejskie media? Prezydent z wyrokiem? Prawdopodobnie nie będzie konieczności rozważania tego problemu, bo temat należy do niewygodnych, a takie jak wiadomo łatwiej przemilczeć. Wyrok Administracyjnego Sądu Wojewódzkiego w Gliwicach stwierdził, że prezydent podjął decyzję z naruszeniem prawa i ją unieważnił. Nie pierwszy raz dochodzi do takiej sytuacji. Samorządowe Kolegium Odwoławcze kilkakrotnie unieważniało decyzje prezydenta, stwierdzając naruszenie lub nawet rażące naruszenie prawa. Przegrany proces z MZKP kosztował miasto niemal 2 miliony złotych.

O co poszło tym razem? O niezgodne z prawem odwołanie dyrektorki Miejskiego Gimnazjum nr 4 Bernadety Nowak. Prezydent zarzucał nieumiejętne zarządzanie placówką i wprowadzenie paraliżującej atmosfery strachu. Dyrektorka twierdziła, że jest przez prezydenta szykanowana. Potwierdziła się ta druga wersja. Oceniająca pracę dyrektorki komisja ewaluacyjna oceniła ją bardzo dobrze i celująco.

Wyrok jest nieprawomocny. Jeszcze nie wiadomo, czy miasto będzie apelować. Niezależnie od tego, kolejna sprawa toczy się przed sądem pracy.

- Cieszę się, że udowodniłam swoje racje. Zostałam niesłusznie oskarżona, źle potraktowana i wyrzucona z pracy. Od początku twierdziłam, że prezydent łamie prawo. W sądzie okazało się, że wobec prawa wszyscy są równi. A to jeszcze nie koniec sprawy, będę dalej dochodzić swoich praw - twierdzi Bernadeta Nowak.

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

DYKTATOR i prawda

środa, 31 października 2012 8:08

 

Wydruk próbny wylądował na biurku Stakora o siódmej rano. Krztur podłożył się modelowo, trzeba było to wykorzystać. Dyktator nie zwykł zostawiać takich rzeczy przypadkowi. Właściwie korciło go, żeby samemu napisać teksty, ale wiedział, że informacja o tym prędzej czy później ujrzałaby światło dzienne. Nie chciał ryzykować, więc ograniczył się jedynie do wydania instrukcji. Teraz oglądał wstępne efekty realizacji zadań. "Gazeta poglądowa" ujęła temat dobrze, ale "Głos Pieśli" zrobił to jeszcze lepiej.
- Pięknie! - szepnął w zachwycie totumfacki przeglądając wydruki - Pięknie!
Z miny dyktatora można było wyczytać, że jest innego zdania.
- Można to zrobić lepiej - stwierdził krótko. Prowadzący oba biuletyny drżąc kulili się w kącie pałacowego gabinetu - Nie prosiłem o zgłębianie tematu, tylko, o krótki i jasny przekaz. Krztur to przestępca! Koniec. Kropka.
- Ale fakty... - próbował oponować Jacszyp.
- Faktami będą się zajmować historycy. Przekaz ma być prosty, jasny i czytelny. Zmienić tytuł, wyrzucić wypowiedź... Ja mam was tego uczyć? Macie zniszczyć gnojka raz na zawsze.
- A pozory? Musimy zachowywać pozory - resztkami sił opierał się naczelny "Gazety poglądowej".
- Zachowuj pozory gdzie indziej - dyktator w krótkich słowach pozbawił szefa gazety resztek godności - tu masz wykonywać polecenia.
Tersza na wszelki wypadek siedziała cicho. Nie wiedziała, czy władca jest zadowolony, bo to własnie ona wywołała temat. Z jednej strony skompromitowała władcę, z drugiej pogrążyła jego rywala. Pytanie tylko, co dla niepodzielnie panującego będzie ważniejsze. Jej lukratywne stanowisko wisiało na włosku, a z nim przyszłość całej rodziny. Akurat dyktator spojrzał na nią surowo. Jakby potrafił czytać w myślach. Zmarszczył brew, ale po chwili westchnął cicho i odpuścił.
- Żadnych zmian. Nie ugniemy się pod przestępczą nagonką opozycji! Nie damy gnidom satysfakcji. Zrobimy taki szum, który zagłuszy sedno sprawy. A w pamięci ludu pozostanie jedno. Krztur to przestępca! Kłamca! Oszust! Manipulant!
Jacszyp poruszył się niespokojnie, ale nie odezwał się ani słowem. Przecież kim on jest, żeby wdawać się z dyktatorem w dyskusje o prawdzie i moralności. Praca może jest podła, ale jest. Wychylać się nie ma sensu. Za to Tersza wyraźnie się ożywiła.
- Mojego syna nazwał złodziejem! Złodziejem! Mężowi odebrał dobre imię i co gorsza powóz. Wreszcie odpowie za nieuzasadnione ataki i szkalowanie mojej nieskazitelnej rodziny - najwyraźniej zaczynała wierzyć we własne słowa.
- Co za hipokrytka - pomyślał Jacszyp, ale przezornie siedział w ciszy i pustym wzrokiem wpatrywał się w przestrzeń - co ja tutaj robię? Jego najbliższa współpracowniczka nie wytrzymała presji, rzuciła tę robotę i opuściła archipelag. Monpac słynęła z tropienia afer podobnych do tej nagłośnionej przez Krztura, a nie ich tuszowania. Nic dziwnego, że nie wytrzymała... Zastąpili ją inni, mniej niezależni, a bardziej spragnieni złota, którym skąpo dzielił dyktator.
- ... społeczeństwo powinno okazać brak akceptacji wobec takich jednostek - kontynuowała monolog Tersza.
Władca archipelagu siedmiu wysp przerwał to wystąpienie niedbałym gestem i skreślił jeszcze kilka słów na próbnych wydrukach.
- Można drukować - przyzwolił łaskawie i zupełnie niezainteresowany już przedstawicielami prasy zajął się swoimi sprawami. Oni zaś w ciszy, nie zwracając na siebie uwagi, opuścili gabinet. Jacszyp z ponurą rezygnacją, Tersza ze złośliwym uśmiechem na twarzy. Za drzwiami nie zamienili nawet jednego słowa. Nie było już nic do dodania.

 

literat
c.d.n

 

Wszystkie odcinki "Dyktatora siedmiu wysp"

 

* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

URAZÓWKA I SZPITAL W USTRONIU - będzie połączenie?

środa, 31 października 2012 8:01

 

   Marszałek chce połączyć piekarską Urazówkę i szpital w Ustroniu. I już się zaczęły protesty pracowników. Chociaż dyrektor Bogdan Koczy zapewnia, że szpital w Ustroniu rozwinie, to niemal 100 km stąd nikt nie chce podłączenia do naszej renomowanej placówki. Zdaniem protestujących, ich szpita stanie się zapleczem dla piekarskiej urazówki i stracą na tym pacjenci. Poza tym jaki sens ma łączenie szpitali oddzielonych od siebie o 100 km. Kto zapłaci za transport pacjentów?

   Skąd w ogóle taki pomysł? Jak niewiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Urazówka jak podaje Gazeta Wyborcza już drugi rok z rzędu przynosi straty. Marszałek Adam Matusiewicz powiedział w rozmowie z "Gazetą", że jeszcze raz rozważy, czy pomysł jest dobry.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

BEZ ECHA

wtorek, 30 października 2012 16:37



   W tamtym roku złożyłem na ręce przewodniczącego Rady Miasta pana Krzysztofa Seweryna petycję z podpisami prawie 300 osób w sprawie otwarcia w tutejszym Szpitalu Miejskim oddziału dziecięcego. I to wtej sprawie było by wszystko jeśli rozchodzi się o przewodniczącego. Obiecał że ową petycję przedstawi na najbliższym posiedzeniu Rady Miasta i pozostanie ze mną w kontakcie. Od tamtej pory nie otrzymałem od niego żadnej odpowiedzi w tej sprawie, jednakże z pewnych źródeł wiadomo mi że owa petycja została przedstawiona na posiedzeniu  Komisji ds. Rodziny, Zdrowia i Pomocy Społecznej oraz przekazana pani prezes Szpitala Miejskiego. Próbując uzyskać jakiekolwiek informacje napisałem e-maila do pana prezydenta oraz do pani prezes szpitala. Jedyną odpowiedź jaką otrzymałem (tylko od pani prezes, bo pan prezydent chyba uważa że takiemu "szarakowi" jak ja nie musi odpowiadać ) to tylko tyle że zostało wysłane zapytanie do NFZ o możliwość otwarcia
oddziału w szpitalu.
   Pod koniec roku znów wysłałem zapytanie co z tym oddziałem i pani prezes odpowiedziała mi że NFZ nie wyraził zgody o otwarcie owego oddziału, ale w przyszłym roku znowu spróbuje wysłać zapytanie. Mamy już koniec roku 2012 a w tej sprawie nic się nie dzieje. Moim zdaniem sprawa ta powinna być priorytetem WSZYSTKICH radnych, gdyż rozchodzi się tu o naszych najmniejszych " bezbronnych" obywateli NASZEGO MIASTA. To o nich w szczególności powinna zadbać Rada Miasta. To Im My wszyscy powinniśmy zapewnić bezpieczeństwo. Wiem- spyta Pan gdzie do tej pory nasze maluch otrzymywały pomoc. Odpowiem krótko: tam gdzie było miejsce tzn. jeśli w Bytomiu odmówiono przyjęcia na oddział to proponowano żeby spróbować w Chorzowie, jeśli tam nam odmówiono to wysyłano do Tarnowskich Gór, i tak dalej. Coś o tym wiem bo razem z żoną kilka krotnie "wylądowaliśmy" w szpitalu z naszym synem. Dlaczego Nasze dzieci nie mogą mieć gwarancji że jeżeli coś będzie nie tak to pomoc znajduje się na miejscu, w ich Mieście.



Piszę do Pana ponieważ może razem uda nam się coś w tej sprawie zrobić.
Sebastian Winkler.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

DYKTATOR i media...

poniedziałek, 29 października 2012 13:56

 

   Kamłys, redaktor naczelny "Przeglądu archipelagu" wsunął ołówek za ucho i zapalił papierosa. Z przyzwyczajenia przetarł brodę ręką i podjął decyzję. Czas najwyższy pogadać z dyktatorem. Znaczy się umówić na wywiad. Niepodzielny władca siedmiu wysp kocha prasę i namiętnie udziela jej wywiadów. Oczywiście pod warunkiem, że jest to prasa, którą trzyma w żelaznej pięści. O tak. Najlepiej pracują niewolnicy, którzy czują łańcuch na szyi i bat poganiacza.
Popiół spadł na stół. Naczelny dopalił papierosa, westchną ciężko i podniósł słuchawkę. "Przegląd archipelagu" od lat był cieniem w idealnym świecie dyktatora, publikującym rzeczy, o których władca wolałby zapomnieć. Zamiecione pod dywan i  zamknięte w szafach nie ujrzałyby światła dziennego gdyby nie upierdliwość Kamłysa. Bo naczelny wciąż pozostawał niezależny i nie pozwolił sobie nałożyć łańcuchów.
- Sekretariat dyktatora siedmiu wysp, niepodzielnego władcy archipelagu Pieśla, jedynego...
- Kamłys, "Przegląd archipelagu" - przerwał przydługi wywód naczelny i od razu przeszedł do rzeczy - chciałbym się umówić z dyktatorem na wywiad.
W słuchawce zapadła cisza.
- Powiedział Pan, że kogo reprezentuje?
- "Przegląd archipelagu"
Tym razem cisza przedłużała się tak długo, że naczelny postanowił chrząknąć, żeby przypomnieć o swojej obecności.
- Łączę z biurem propagandy - powiedział uprzejmie damski głos i zanim Kamłys zdążył zareagować w słuchawce wybrzmiały pierwsze takty szlagiera "nasz dyktator".
- Biuro propagandy dyktatora siedmiu wysp, niepodzielnego władcy archipelagu Pieśla, jedynego źródła prawdy, prawa i dobrobytu, naszego miłościwie...
- Tak, tak - naczelny opamiętał się i przerwał słynny, pałacowy monolog - Kamłys, "Przegląd archipelagu", chciałbym się umówić na wywiad z dyktatorem...
- No wie Pan, dyktator jest bardzo zajęty.
- Zdaję sobie sprawę, dlatego proszę o wyznaczenie dowolnego terminu, a ja stawię się niezawodnie.
Chwila ciszy.
- A może wpadnie Pan do pałacu na kawę i herbatniki? Są pyszne, gwarantuję, bo sama piekłam. Porozmawiamy sobie o życiu i perspektywach.
- Obawiam się, że się nie zrozumieliśmy - dość ostro przerwał Kamłys - interesuje mnie wywiad z dyktatorem, nie z Panią.
Znów cisza.
- Dyktator jest zajęty. Rozumie pan. Rozkazy, polecenia, raporty, interwencje, kary - znacząco zmieniła ton głosu - ponadto audiencje, spotkania, zespoły i podzespoły.
- No cóż...
- Może więc jednak przyjdzie Pan do nas na kawę i ciasto...
- Raczej nie, dziękuję. Poczekam na audiencję u jaśnie panującego.
Chwila ciszy.
- To może długo potrwać i może się Pan nie doczekać. Kto wie, czy pożyje Pan tak długo?
Twarz Kamłysa wykrzywił lekki grymas.
- No cóż, zaryzykuję. Proszę dać znać jak dyktator znajdzie dla mnie czas - stwierdził krótko naczelny i po podaniu swojego numeru odłożył słuchawkę.
Najwyższy był czas. Zjedzona rano kanapka z tuńczykiem albo sama rozmowa przyprawiła go o odruch wymiotny. Z trudem opanował to uczucie i wyciągnął kolejnego papierosa. Teraz można zająć się pracą. A wywiad z dyktatorem? Z pewnością opublikuje go "Gazeta poglądowa", oczywiście bez niewygodnych pytań. Ale to już nie problem naczelnego.

 

literat
c.d.n.

 

Wszystkie odcinki "Dyktatora siedmiu wysp"

 

* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

POLECAM KONKURENCJĘ!

poniedziałek, 29 października 2012 13:50

 

   Serdecznie Państwu polecam wydania konkurencyjnych wobec Przeglądu Piekarskiego miejskich gazet. Zarówno "Twoje Piekary", jak również "Głos Piekarski" poruszają temat Rodzinnego Radia Piekary, a raczej przemilczają ten problem. Bo co może napisać gazeta wydawana przez Teresę Szaflik o niej samej, jej synu i mężu...  Jeśli problem kompromituje prezydenta miasta, to co może zrobić miejska gazeta? Ile w zamieszczonych tekstach jest prawdy, faktów i analizy przedstawionych przeze mnie problemów każdy z Czytelników może ocenić sam. Wyraźnie widać, że miejskie media realizują konkretny, z góry wytyczony cel. Podobnie zresztą wygladało to dwa lata temu w kampanii wyborczej. Oczernić rywala. Problem nepotyzmu, łamania prawa, nieuczciwego korzystania ze służbowego samochodu i niekomptencji w MDK zamieść pod dywan. Dlaczego przedstawionych materiałów nie komentuje żaden niezależny autorytet? Bo fakty są dla przedstawicieli władzy kompromitujące.

  Podział mediów w naszym mieście jest klarowny: wydawane z miejskiej kasy propagandowe biuletyny miejskie oraz niezależne gazety: Dziennik Zachodni i Przegląd Piekarski. To Państwo musicie wybrać, która wersja wydarzeń jest prawdziwa i bardziej wiarygodna. Mnie cieszy jedno, że macie wybór i różne źródła informacji. Proszę sobie przez chwilę wyobrazić, że trzeba by się opierać tylko na tym co piszą na zlecenie dziennikarze, a raczej PR-owcy opłacani z miejskiej kasy...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

ŚLĄSKI CZOŁG W FINALE

poniedziałek, 29 października 2012 9:19

 

   Oberschleisen jest już w finale "Must be the music". Ostatnia potyczka już za tydzień. Będziemy dalej wspierać tę kapelę? Oczywiście, że będziemy.

 

http://muzyka.onet.pl/newsy/pop/must-be-the-music-slaski-czolg-rozjechal-wszystkic,1,5290224,wiadomosc.html

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

ZIMA?

niedziela, 28 października 2012 23:07

 

   Drastycznie spadła temperatura, spadł śnieg, przestawiliśmy czas (śpimy o godzinę dłużej), są już pierwsze skargi na drogowców (komentarz do poprzedniego wpisu), a najczęściej wybieraną formą aktywnego wypoczynku jest... czytanie przy kominku. Chyba nadeszła zima...

 

Do czytania, nie tylko przy kominku - polecam Dyktatora


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

GŁOSUJEMY NA OBERSCHLESIEN

sobota, 27 października 2012 21:09

 

   Jeśli podoba Ci się muzyka zespołu Oberschlesien to jutro, w niedzielę 28 października o godzinie 20.00 zespół po raz kolejny wystąpi można zobaczyć w programie "Must be the music" w TV Polsat. To już półfinał zabawy. Chłopaki proszą o wsparcie i wasze głosy. SMS-y kosztują 3,69 zł. Pomożecie? A jak, pomożemy...

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

DYKTATOR

piątek, 26 października 2012 7:24

 

Historia toczy się tu i teraz, a może zupełnie gdzie indziej i znacznie wcześniej. Niektórzy twierdzą, że nigdy nie miała miejsca, bo skryba, który powieść przelał na papier nie zaznaczył tego wyraźnie. Ze względu na brak jakichkolwiek wskazówek wszystko pozostaje w sferze naszych domniemań i domysłów.

To opowieść o niezwykłym archipelagu Pieśla i dyktatorze jego siedmiu wysp: Ko, Ce, Sz, Br, Ka, Bz i Da, o walce o władze, wpływy, pieniądze i przywileje. Historia jak zwykle to bywa nie ma wyraźnego początku i końca. Ot, zwyczajnie kołem się toczy. Równie dobrze możemy więc zacząć snuć naszą opowieść dokładnie w tym miejscu...

 

Stakor, dyktator siedmiu wysp, trzasnął pięścią w stół uciszając wszystkich zebranych w pałacowej sali. Nie dało się ukryć, że był wściekły.

- Ten.. ten... - ze zdenerwowania dyktator zapomniał słów - ten...

- Niegodziwiec - usłużnie podpowiedział Jerkra, jego totumfacki.

- Niegodziwiec! Ten...

- Nikczemnik! Nędznik! Łotr! Podlec! - Jerkra wyraźnie się rozkręcał.

Znów huknęło, kiedy dyktator walnął w stół.

- To musi się skończyć! W normalnych warunkach kazałoby się gnojka ściąć lub rzucić lwom na pożarcie.

- Nie mamy lwów... - wtrącił Jerkra.

- Można z zoo pożyczyć. Nie w tym rzecz. Trzeba się typa pozbyć - raz na zawsze. Tylko zamiast metod prostych i "tradycyjnych", musimy to zrobić w sposób... cywilizowany.

Dyktator zmarszczył brew. Podwładni zamarli widząc zamyślonego wodza. W napięciu oczekiwali na rozkazy, które z pewnością zaraz wyda. Jego odwieczny rywal, Krztur, tym razem przesadził obsmarowując dyktatora i jego najbliższych współpracowników w lokalnym szmatławcu. Zresztą "Przegląd Archipelagu" raz za razem, opluwał wodza. Tym razem Krztur i jego drużyna wojów będzie jednak musiała ponieść konsekwencje. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że Stakor tak tego nie zostawi. Napięcie na sali osiągnęło już punkt graniczny, gdy dyktator westchnął cicho.

- "Głos Pieśli" i "Gazeta Poglądowa" muszą przedstawić prawdę - wydał wyrok - lud prosty naszych wysp musi poznać prawdę o krętactwach i machlojach tej zbieraniny. Nie mogą dłużej stanowić dla mnie zagrożenia... eeee... znaczy się zagrożenia dla ludu i całego archipelagu.

Dyktator wstał od stołu i podszedł do okna. Widok rozcierający się na ocean i wyspy rozrzucone na nim niby krowie placki zawsze go uspokajał.

- Moje... Moje królestwo. Mój skarb... - wyszeptał tak cicho, że nie usłyszał go nikt z poddany. A głośno dodał - Ograniczenia. Wieczne ograniczenia... Zawiadomić służby bezpieczeństwa. Niech też wezmą drani w obroty.

- Ale o czym mamy zawiadomić? - zapytał naiwnie ktoś z poddanych.

Złośliwy grymas wykrzywił twarz dyktatora.

- Jest człowiek, paragraf też się znajdzie - syknął - na wszelki wypadek zawiadomcie służby o wszystkim. O tym co wiecie, o tym czego się tylko domyślacie i o tym, co potraficie wymyślić. Niech się do niego dobiorą...

- Dobra decyzja, mój Panie - stwierdził totumfacki - nawet jak nic nie znajdą, to przynajmniej będą go męczyć. A i na widok narzędzi tortur ludzie miękną i mówią różne rzeczy...

- Otóż to, mój przyjacielu - uśmiechnął się dyktator, po raz pierwszy tego poranka - otóż to. A i można to wszystko zręcznie opisać... Nie będzie się bandzior poparciem ludu cieszył.

Ludzie odetchnęli z ulgą, lecz w tej samej chwili wzrok dyktatora siedmiu wysp padł na leżący w kącie, wymięty egzemplarz "Przeglądu archipelagu". W ciągu ułamków sekund przez twarz dyktatora zmieniła się nie do poznania.

- Znaleźć każdy dostępny egzemplarz tego szmatławca! Zniszczyć je. Spalić! - krzyknął przeraźliwie - Na co czekacie?! Wynosić się!!!

Ludzie rozpierzchli się natychmiast. Kiedy za ostatnim z podwładnych zamknęły się drzwi, Stakor usiadł za wielkim biurkiem i ukrył twarz w dłoniach.

- Jak on mógł? - szlochał cichutko.

Jerkra podszedł do niego, objął wodza czule i szepnął do ucha.

- Przetrwaliśmy gorsze burze, przetrwamy i tą. Krztur skacze jak pchła na uwięzi, miota się jak pies na łańcuchu, ale to ty jesteś dyktatorem. To my mamy władzę...

Dyktator podniósł głowę, spojrzał na niego i uśmiechnął się przez łzy.

- To ja mam władzę... - szepnął.

 

c.d.n.

literat

 

* Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

POWIEŚĆ W NOWEJ KATEGORII

piątek, 26 października 2012 7:11

 

   Nie raz publikowałem na blogu opowiadania, tym razem przyszedł czas na powieść w odcinkach. Żeby łatwiej było ją odnaleźć w gąszczu informacji stworzyłem nową kategorię, w której będą publikowane kolejne fragmenty. Można ją wybrać z menu kategorii pod tytułem bloga "Nasze miasto Piekary Śląskie". Nazwa kategorii to "Dyktator", od fragmentu tytułu powieści literata "Dyktator siedmiu wysp". Opowiadania są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń istniejących na prawdę jest przypadkowe.

 

Dyktator siedmiu wysp - kategoria "dyktator"

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

CZAS NA OPONY ZIMOWE

piątek, 26 października 2012 7:04

 

   Najwyższy czas pomyśleć o zmianie opon letnich na zimowe. Temperatura spada, a w weekend szykują się opady deszczu ze śniegiem, a nawet śniegu. I jak zawsze po pierwszych opadach zaczną się kosmiczne kolejki. W niektórych miastach podobno już są niemałe, bo kierowcy nie chcą dać się zaskoczyć.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"VI PIEKARSKI BIEG im. JANA PAWŁA II" - film

czwartek, 25 października 2012 13:59

 

Zapraszam na premierę reportażu autorstwa Marcina Strzeleckiego już dziś o 15:45 w Telewizji DlaCiebie.tv .

Telewizję można oglądać w kablówce UPC na kanale 360 , oraz na Jamboxie - kanał 601 , jak również on-line : http://dlaciebie.tv/s/dlaciebietv-na-zywo--2 .

 

Film jest również dostępny na stronie Marcina w dziale 'reportaże dla TV' :

http://mstrzelecki.wix.com/wifilms#!portfolio/vstc2=reportaże-dla-tv

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

NOWY BLOG

środa, 24 października 2012 12:32

 

   Po nowym PP czas na nowy blog. Trwają ostatnie prace nad nowym systemem, którego podstawową zmianą będzie brak... reklam. Będą za to nowe kategorie. Między innymi "literat" zapowiedział publikację historii "Dyktatora 7 wysp" - powieści w odcinkach, którą będzie mozna czytać wyłącznie na moim blogu (chyba, że PP zdecyduje się na przedruk fragmentów).

   Nowy system będzie oparty na wordpressie (http://pl.wordpress.org/), a jego podstawowym założeniem będzie większa przejrzystość i lepsza czytelność. Zostanie rozbudowany system komentowania i prowadzenia dyskusji. Kiedy to wszystko? Mam nadzieję, że wystartujemy już w przyszłym tygodniu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

KONTROLA W MDK

środa, 24 października 2012 12:11

 

   Na marginesie tematyki związanej z piekarskim MDK, we wrześniu została przeprowadzona kontrola w zakresie zagadnień organizacyjnych, kadrowo-płacowych, finansowo-księgowych oraz realizacji zamówień publicznych. Lektura wystąpienia pokontrolnego jest ciekawa i szczerze Państwu polecam.

 

kontrolamdk


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

100 + 1 - czyli zupełnie nowy Przegląd Piekarski

poniedziałek, 22 października 2012 15:36

 

   Stery Przeglądu Piekarskiego przejął nowy redaktor naczelny, którym został Kamil Łysik. Zupełnie nowa makieta, większa, bardziej czytelna czcionka - tematy problemowe, komentarze, opinie i wszystko, co może zainteresować mieszkańców Piekar Śląskich.

   W nowej odsłonie 101 numer PP ukazał się pod koniec zeszłego tygodnia i zebrał pozytywne komentarze, co mnie cieszy. Jeszcze kilka rzeczy będziemy poprawiać, żeby gazeta spełniała Wasze oczekiwania.

   Papierowe wydanie powinno dotrzeć  do Czytelników w najbliższych dniach (albo już dotarło). Konkurencja nie śpi i już przygotowuje "ripostę". Życzę miłej lektury PP, Twoich Piekar i Głosu, bo wszystkie te gazety w niemal jednym czasie ukażą się na rynku. Na brak informacji nie będziecie więc Pańswo mogli narzekać. Każdy może przeczytać i wyrobić sobie własną opinię na poruszane tematy.

 

www.przegladpiekarski.pl

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

PRĄDU BRAK

poniedziałek, 22 października 2012 1:14

 

   Trzask, prask i prądu brak w całkiem sporej części miasta. Niby po 22.00 więc można by spać, ale czasem trzeba popracować. Wtycznkę ktoś wyłączył około 24.00 i wciąż prądu nie ma. A bez prądu człowiek jest pozbawiony ogrzewania i możliwości zaparzenia kawy. Mam tylko nadzieję, że rano wrócimy do cywilizacji.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

PROZA ŻYCIA

niedziela, 21 października 2012 15:53

   Na blogu i w Przeglądzie publikujemy różnego rodzaju opowiadania. Dziś tekst "proza życia" nadesłany do mnie przez "literata". Opowiadanie fikcyjne, ewentualne podobieństwo do osób i zdarzeń faktycznych jest przypadkowe. Tym niemniej polecam!

 

***


  Szefowa wstała dzisiaj w złym nastroju. Wpadła do pracy z samego rana (znaczy się koło dziesiątej) i zanim jeszcze dotarła do gabinetu, rozstawiła ludzi po kątach. Jak się ludzi nie pilnuje to towarzystwo się rozłazi, plotkuje i co gorsza... konspiruje zamiast pracować. Tak nie może być. Podobno pańskie oko konia tuczy, ale szefowa wie swoje. Bat nad głową jest jeszcze lepszy.

   Około 10.30 szefowa znużona trudami pracy sięgnęła po gazetę. A świeżej prasy nie było. Trzasnęła ręką w biurko wzywając sekretarkę.

   - Gazety gdzie? Jak to nie ma? Czy już nikt w tej pracy nie wie co do niego należy? Proszę zadzwonić do mojego męża, niech natychmiast przywiezie gazety i od razu zjemy drugie śniadanko. Tylko niech kupi bułeczki na rogu, bo tam są najlepsze. A syn jest? Jest. To dobrze. Niech od pana Stasia weźmie kluczyki, dokumenty i skoczy do domu po ojca. Szybciej będzie. Nie możemy marnować czasu, w końcu w pracy jesteśmy.

   Kiedy tylko za szefową zamknęły się drzwi sekretarka rzuciła się do telefonu. Matylda wzięła służbowe auto i pojechała z dokumentami do klienta. Będzie opóźnienie i szefowa się wścieknie. Jej zdaniem, jak pracownicy już muszą coś załatwić, to przecież mogą jechać prywatnym autem. Albo komunikacją publiczną. Auto ma być do dyspozycji szefowej. Prawa jazdy co prawda nie ma, ale odkąd zatrudniła syna to chłopak może ją wozić.

   Jeden sygnał... drugi... trzeci...

- Odbierz, odbierz - sekretarka zaczęła wpadać w panikę - odbierz wreszcie!
Matylda odebrała dopiero po siódmym dzwonku.

- Wracaj - wyszeptała nerwowo sekretarka ucinając dyskusję - natychmiast! Szefowa potrzebuje auto.

   Odłożyła słuchawkę i od razu nerwowo zerknęła na zegarek. Teraz liczą się już minuty. Zanim wróciła Matylda minęło ich piętnaście i przyjazd męża przeciągnął się w czasie. Na szczęście szefowa oddała się lekturze swojego ulubionego bloga, a autor potrafił wciągnąć niewiarygodnymi historiami, które opisuje każdego dnia. Szefowa nie przyznaje się do tego zamiłowania, ale informację o tym, że czyta namiętnie przyniósł kiedyś firmowy informatyk...

   Wszyscy odetchnęli z ulgą dopiero wtedy, gdy za drzwiami gabinetu szefowej zniknął mąż, a po biurze rozszedł się zapach świeżego pieczywa. I właśnie wtedy, kiedy sytuacja zdawała się być pod kontrolą zadzwonił telefon.

   Nie ten co zawsze, stojący na biurku na wyciągnięcie ręki, ale ten drugi. Czerwony. Spanikowana sekretarka wpadła do gabinetu szefowej przerywając rodzinną sielankę. Zanim szefowa przełknęła ostatni kęs, a mąż odstawił filiżankę kawy sekretarka krzyknęła przeraźliwie.

- Dzwoni. On dzwoni. Szef wszystkich szefów!

   Filiżanka zachwiała się w drodze do talerzyka uderzając o kant stołu. Kawa rozlała się (nie, nie na dokumenty) na najnowsze wydanie "Gazety poglądowej". Szefowa zbladła.
- Nie ma mnie. Jestem chora - syknęła i od razu zaczęła pakować rzeczy - zbieramy się do domu.

   W tym czasie sekretarka odebrała czerwony telefon. Cichutko jak myszka wysłuchała kilku słów i odłożyła słuchawkę.

- Szef chce Panią widzieć. W poniedziałek. Z samego rana. O ósmej.
Zanim szefowa zdążyła się odezwać, sekretarka dodała.
- I nic go nie interesuje. Powiedział, że L4 możemy sobie... No, w każdym razie... Poniedziałek o ósmej rano. W jego gabinecie.

   W firmie zapadła cisza. Bo chociaż gabinet szefowej jest spory, to wszyscy wiedzą, że gabinet szefa wszystkich szefów jest jeszcze większy. A furia szefowej przy jego gniewie jest jak lekki, wiosenny wiaterek wobec tornada. A szef ma powody do gniewu.

   Stabilna sytuacja w firmie została naruszona. Przez zwykłą głupotę, bajzel w papierach i nieprzestrzeganie zasad. Szef łaskawie przymykał na to oko, ale teraz przyszłość spółki została zagrożona. Wystarczyło przynajmniej zachowywać pozory przyzwoitości. Papiery przygotować jak należy, żeby się urzędasy nie miały czego czepiać. A teraz? Kontrole, urzędy i opinia publiczna mogą zatruć im życie. Szef jest zły...

 

literat


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

RELACJA PIEKARSKIEGO WOPRU

niedziela, 21 października 2012 15:44

 

   „Bezpiecznie w zimie” to temat tegorocznych pogadanek przeprowadzanych wśród piekarskich dzieci i młodzieży przez Oddział Powiatowy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Piekarach Śląskich. Po raz kolejny piekarscy ratownicy wizytują szkoły podstawowe oraz gimnazja, gdzie z pomocą prezentacji multimedialnych i sprzętu ratowniczego instruują jak bezpiecznie korzystać z uroków zimy jednocześnie unikając zamarzniętych akwenów wodnych.
Przypominają także podstawowe z zasady udzielania I Pomocy wykorzystując do tego szkoleniowego manekina. Całe to przedsięwzięcie jest wynikiem realizowania otwartego konkursu ofert ogłoszonego przez Prezydenta Miasta,  Stanisława Korfantego, w dziedzinie ratownictwa i ochrony ludności, we współpracy z Wydziałem Bezpieczeństwa Urzędu Miasta w Piekarach Śląskich.
   - To co najbardziej cieszy to, że uczniowie bardzo chętnie biorą udział w tego typu pogadankach i ćwiczeniach, zwłaszcza z I pomocy – mówi Wojciech Krawczyk, Starszy Ratownik, v-ce Prezes Piekarskiego WOPR. Chętnie słuchają tego co mamy do powiedzenia, zgłaszają się z pytaniami iopowiadają o własnych doświadczeniach. Nie zauważyłem, aby się nudzili – dodaje z uśmiechem.
   - Szkolne pogadanki to część naszego programu na ten rok – jak mówi Prezes Piekarskiego WOPR, Eugeniusz Stassek, Ratownik WOPR. Oprócz tego aktywnie patrolowaliśmy nasze zbiorniki wodne zarówno ze strony brzegu jak i wody wykorzystując łódź z silnikiem. Zorganizowaliśmy także dwa turnusy wyjazdowej nauki pływania w Kaletach-Zielonej. Jeżeli chodzi o wakacje w naszym mieście to w tym roku było naprawdę bezpiecznie – podsumowuje.

 

      

    


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

GWIAZDA AGORY

niedziela, 21 października 2012 9:40

 

   Dziś ostatnia szansa dla dziewczyn w wieku od 16 do 28 lat na zostanie gwiazdą kampanii reklamowej bytomskiej Agory. Casting na poziomie -1 zaczyna się o 12.00 i potrwa do godziny 17.00. Konkursy Miss Piekar Śląskich udowodniły, że pięknych, odważnych i uśmiechniętych dziewczyn w naszym mieście nie brakuje...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

UWAGA KONKURS NA PLAKAT!

niedziela, 21 października 2012 9:35

 

   Wracam jeszcze na chwilę do tematu biegu Jana Pawła II. I już nie czepiam się, że strona MOSiR-u jest nieaktualna i wyników bynajmniej na niej nie znajdziemy, tylko wracam do tematu kiepskiego plakatu reklamującego imprezę. Materiału, którego powinniśmy się wstydzić. Krótkie porównanie plakatów z różnych imprez biegowych i okazuje się, że jesteśmy daleko w tyle.

   Zawsze twierdziłem, że najłatwiej jest narzekać, a dużo trudniej zaproponować coś konstruktywnego, dlatego już dziś postanowiłem (z Waszą pomocą) pomóc organizatorom. Drodzy Czytelnice - ogłaszam konkurs na Plakat Biegu Jana Pawła II w 2013 roku. Przyjmujemy robocze założenie, że treść, którą należy zmieścić będzie podobna, bo eksperymenty z trasą i warunkami zabawy już zakończono.

   Nawet jeśli organizatorzy zabawy nie "kupią" naszego produktu i będą woleli posługiwać się swoim wzorem, to Przegląd Piekarski będzie reklamował imprezę plakatem wyłonionym w konkursie. Jeśli przygotujemy się do tego solidnie, to może Bieg JP II kiedyś na prawdę zastąpi nasz dawny Bieg Solidarności.

   Wasze propozycje wysyłajcie na e-mail: turzanski@wp.pl. Poniżej znajdziecie tegoroczny plakat z piekarskiego biegu z wszystkimi informacjami (nie zapomnijcie o patronacie honorowym!) oraz kilka innych plakatów z różnych imprez biegowych.

 

         

   i wreszcie nasz, piekarski bieg:


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

BIEG JP II

sobota, 20 października 2012 22:16

 

   I proszę. Jak się nie eksperymentuje to zainteresowanie biegiem jest większe. Gdyby jeszcze do tego dorzuć profesjonalne plakaty i reklamę to może liczba uczestników przekroczyłaby setkę. Myślę, że po tegorocznej edycji organizatorzy mają się nad czym zastanawiać. Żałuję, że nie pobiegłem, ale postanowiłem wykorzystać ostatnie dni pięknej pogody i zwiedzić z synem zamek w Ogrodzieńcu. A poza tym, w tym roku forma jakby nieco słabsza niż ostatnio. Czas wziąć się za siebie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

O PROCESACH SĄDOWYCH

piątek, 19 października 2012 11:56

 

   Na stronie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich polecam wywiad Michałem Smolorzem, który przegrał proces o naruszenie dóbr osobistych, a o prawo do wolności słowa i słusznej krytyki walczył aż do Strasburga.  Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że polski sąd nie miał racji i po siedmiu latach autor krytycznego tekstu ma prawo do satysfakcji. Hm... Jak się okazuje warto walczyć do końca.

 

http://www.www.sdp.pl/rozmowa-dnia-michal-smolorz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

SZUKAJĄ GWIAZDY

czwartek, 18 października 2012 1:12

 

   Wiele dziewczyn pyta mnie o wybory Miss Piekar Śląskich. W tym roku impreza się nie odbyła, ale mam nadzieję, że jeszcze wrócimy do tradycji, którą przerwał kryzys w branży reklamowej  i brak sponsorów.

   Mój wpis sprowokowały inne "wybory". Bytomska Agora szuka gwiazdy do kampanii na rok 2013. Na casting, który odbędzie się w w sobotę i niedzielę w godz. 12.00-17.00 na poziomie -1 Agory, zaproszone są wszystkie uśmiechnięte i pene siebie dziewczyny w wieku od 16 do 28 lat.

   Czy warto spróbować? To już musicie ocenić same. Zwyciężczyni otrzyma "dodatkowo" (cokolwiek to znaczy) 3 tys. złotych na zakupy w Agorze.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

PAŹDZIERNIKOWE SPOTKANIE PIEKARSKIEGO FORUM KOBIET

środa, 17 października 2012 20:05

Serdecznie zapraszam na kolejne spotkanie Piekarskiego Forum Kobiet 19 października (piątek) o godz. 19.00 w restauracji FARAON (ul. Miarki 23). Naszym gościem będzie Patrycja Musialik z Zespołu Policealnych Szkół Medyczno-Społecznych w Bytomiu, która zdradzi paniom tajniki perfekcyjnego makijażu i udzieli porad jak dbać o dłonie i paznokcie- wizytówkę każdej kobiety. W programie m.in. o dopasowywaniu kolorów do typów urody, pokaz makijażu, manicure hybrydowy-zadbane paznokcie dla zapracowanych kobiet. Spotkanie zakończy loteria nagród, wśród których będą upominki sponsorów m.in. Kredyt Banku, KMS GANTOS i PFK.

 

Sława Umińska


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

SZTAFETA DLA PAPIEŻA

wtorek, 16 października 2012 9:24

 

   Dziś około 2 w nocy przez Piekary Śląskie przebiegła sztafeta z Lisowic do Wadowic zorganizowana tradycyjnie z okazji rocznicy pontyfikatu Jana Pawła II. Tymczasem w Piekarach trwają ostatnie przygotowania do Biegu Jana Pawła II, który odbędzie się w sobotę o godz. 11.00


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

ŻYCZENIA

poniedziałek, 15 października 2012 16:30



   Z okazji Dnia Edukacji Narodowej składam wszystkim Nauczycielom, Pedagogom i Pracownikom Oświaty najserdeczniejsze życzenia. Wielu sukcesów, szczęścia i pomyślności, a przede wszystkim satysfakcji z wykonywanej pracy.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

RADZIONKÓW WYREMONTUJE PIEKARSKĄ ULICĘ?

niedziela, 14 października 2012 21:40

 

   Burmistrz Radzionkowa zapowiada, że jest gotów wyremontować piekarską ulicę Pod Lipami. Ponieważ droga należy do Piekar Śląskich konieczna byłaby jednak korekta granic miasta i przekazanie jej do Radzionkowa. Do tej pory prezydent Stanisław Korfanty oczekiwał od sąsiedniego miasta finansowania remontu w wysokości 75% wartości inwestycji, a to dla naszych sąsiadów było zbyt wiele, jak na inwestycję na nie swoim gruncie. Jakie ostatecznie zapadną decyzje w sprawie drogi - jeszcze nie wiadomo, ale wielu mieszkańców domaga się jej remontu już od dłuższego czasu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

AED - dla ratowania życia

sobota, 13 października 2012 21:49

 

   Powszechny dostęp do defibrylacji to idea, która mówi, że umieszczanie znacznej liczby AED
w miejscach publicznych i prywatnych może przyspieszyć czas i poprawić skuteczność pierwszej pomocy, a w ogólnym rozrachunku - zwiększyć bezpieczeństwo społeczeństwa.

   Gdzie lokalizować AED? Sugeruje się, że korzystne jest umieszczanie AED tam, gdzie w ciągu ostatnich 2 lat doszło już do zatrzymania krążenia lub w miejscach o dużym zagęszczeniu ludności (np. lotniska, stadiony, supermarkety) oraz tam, gdzie służby medyczne w razie wypadku mogłyby mieć utrudniony dostęp do chorego (np. kopalnie, schroniska górskie).

   W Japonii urządzenia AED umieszczane są nawet w automatach z napojami! Jak zatem widać wszystko zależy od stopnia uświadomienia znaczenia i wagi idei powszechnego dostępu
do defibrylacji.
   Co oznacza AED? Skrót ten tłumaczy się na język polski, jako Automatyczny Elektryczny Defibrylator (AED). W rzeczywistości, skrót AED zaczerpnięty został z języka angielskiego: automated external defibrillator i oznacza: zautomatyzowany, czyli sterowany komputerowo, według zaprogramowanego algorytmu, który potrafi wykryć zagrażający życiu zbyt szybki rytm serca (migotanie komór serca – VF) i poinformować ratownika sygnałem głosowym i świetlnym o konieczności defibrylacji. Po uruchomieniu AED urządzenie automatycznie instruuje i prowadzi ratownika przez cały algorytm reanimacji - nawet gdy nie trzeba defibrylować.

 

Gdzie znajdziemy AED w najbliższej okolicy?

Katowice - 40 sztuk, 

Ruda Śląska - 21,

Rybnik - 10,

Bytom - 10,

Tarnowskie Góry - 5,

Zabrze - 5,

Chorzów - 5,

Siemianowice Śląskie - 3

Radzionków - 1

 

A ile takich urządzeń mamy w Piekarach Śląskich? Ani jednego.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

POLICYJNY POŚCIG

czwartek, 11 października 2012 17:49

 

   Naruszyłem dziś przepisy ruchu drogowego. Diabli wzięli kolejny już zestaw słuchawkowy (zawsze gdzieś zaczepiam i urywam kabel) i odebrałem w samochodzie telefon metodą klasyczną. I jak to w życiu bywa - nieszczęścia chodzą parami. Fakt ten dostrzegli piekarscy policjanci, którzy bez chwili wahania zawrócili radiowóz i ruszyli w pościg. Na sygnale.
   Sprawiedliwość dopadła mnie pod Komendą Miejską Policji, gdzie zaparkowałem. Jeden z najlepiej mi znanych piekarskich policjantów - mł. asp. Piotr Świtała wręczył mi mandat. Pełen skruchy, z mocnym postanowieniem poprawy przyjąłem dokument bez słowa sprzeciwu.
   Było kulturalnie, rzeczowo i w pełni profesjonalnie. A mnie od razu przyszło do głowy rozwiązanie problemu. Słuchawka na bluetooth. Krótka wizyta w internecie i już wszystko jasne. Kosztuje nieco mniej niż... mandacik.
   Wpis zamieszczam z pozdrowieniami dla piekarskich stróżów prawa i wszystkich nałogowych użytkowników telefonów komórkowych.


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (9) | dodaj komentarz

Kolekcja birofilistyczna w klubie „Piekarnik”

środa, 10 października 2012 13:04

 

 

   Birofilistyka to hobby, w którym przedmiotem zainteresowania są akcesoria i przedmioty związane z piwem. Jedną z największych atrakcji nie tylko dla birofilistów jest odwiedzenie Muzeum Piwowarstwa w Tychach. Przez najbliższy miesiąc namiastkę tego możemy podglądać w Klubie Muzycznym „Piekarnik” przy ul. Wyszyńskiego 49 gdzie od 12 października do 11 listopada prezentowana jest kolekcja birofilistyczna – podstawek pod piwo ze zbiorów Łukasza Ściebiorowskiego. Przez kilkanaście lat zgromadził on ich ponad 700 i to nie tylko krajowych. Część udało się zdobyć dzięki znajomym i bliskim, którzy zawsze starają się pamiętać o przywiezieniu z wycieczek, zwłaszcza tych zagranicznych nowych podstawek, które zasilają jego kolekcje. Tym razem postanowił zaprezentować je wszystkim zainteresowanym, którzy odwiedzą klub „Piekarnik”.

   - Podstawki zbierają również mój wujek i kuzyn, więc to już takie trochę rodzinne, niegroźne, luźne hobby – dodaje z uśmiechem i zachęca autor wystawy i wspólnie z Marcinem Michalikiem z piekarskiego „Piekarnika” zapraszają do jej zobaczenia. Otwarcie w piątek o 20.00 w klubie Piekarnik.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

CO WOLNO A CZEGO NIE WOLNO RADNEMU

wtorek, 09 października 2012 9:52

 

   Biuro Rady Miasta kontaktuje się telefonicznie z radnym Stanisławem Plajznerem. Mieszkanka Piekar chciałaby się z nim spotkać.I tu pojawia się problem. Czy radny może się spotkać z nią na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji? Oczywiście po godzinach pracy.
   Dyrektor ma problem. Zapewne dlatego, że radny jest opozycyjny. W tym kontekście ciekawostką może być fakt, że o ile mnie pamięć nie myli, na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji spotykali się na przykład działacze Platformy Obywatelskiej. Problemu wtedy nie było.
Radny Plajzner interweniował u Przewodniczącego Rady Miasta Krzysztofa Seweryna. I zrobiło się ciekawie. Bo radny Plajzner oraz Seweryn są pracownikami MOSiR-u. I Przewodniczący Rady musiał służbowo spotkać się ze swoim przełożonym.
   Ostatecznie stanęło na tym, że radny umówił się na spotkanie. Inna rzecz, że mnie na przykład nie przeszłoby przez myśl się pytać o zgodę i już kilka razy spotykałem się z mieszkańcami na ławeczce przy korcie tenisowym. Raz nawet na placu zabaw! Mam nadzieję, że tym samym regulaminu nie naruszyłem.
   To w sumie ciekawa sytuacja wymagająca rozwiązań systemowych.Dokładnie na te same problemy natrafiliśmy chcąc jako radni spotykać się z mieszkańcami w szkołach, domach kultury czy innych uzależnionych od miasta miejscach. To szaleństwo spowodowało w przeszłości przeniesienie wystawy starej fotografii z OK Andaluzja do Spółdzielczego Domu Kultury.
   Z tej sytuacji wniosek jest jeden. Łatwiej jest być w koalicji niż opozycji. I niestety, wynika z tego, że nie ważne co robisz - ważne czy należysz do układu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

WYBIERZ ŻYCIE - bezpłatna mammografia

poniedziałek, 08 października 2012 20:29

 

   Zachęcam mieszkanki Piekar Śląskich i okolic do skorzystania z możliwości wykonania badania mammograficznego w mammobusie Centrum Onkologii z Gliwic, który w dniach 9-11 października br. będzie czekał na Panie przy NZOZie "MOJA PORADNIA" w Piekarach Śląskich.  

   Przedmiotowa akcja zorganizowana jest przede wszystkim z myślą o Paniach w wieku od 50 do 69 lat (tj. roczniki 1943-1962), które nie miały jeszcze nigdy wykonywanego takiego badania oraz dla tych, które poprzednią mammografię finansowaną przez NFZ, wykonały ponad 2 lata temu.

   Termin nie jest przypadkowy, gdyż szczególnie w październiku-Miesiącu Świadomości Raka Piersi chcemy uświadamiać i podkreślać jak ważna jest dla zdrowia profilaktyka i regularne wykonywanie badań skryningowych.

   Mam nadzieję, że dzięki informacji na blogu wiele kobiet dowie się o naszym przedsięwzięciu, skorzysta z cyfrowej darmowej mammografii w miejscu swojego zamieszkania i upewni się, że są zdrowe.
   Aby wykonać CYFROWĄ darmową mammografię w mammobusie IO Gliwice nie trzeba się wcześniej rejestrować. Wystarczy: przyjść do mammobusu ustawionego przy MOJEJ PORADNI-wybór dnia i godziny jest dowolny - nie trzeba się wcześniej umawiać na badanie! Trzeba podać PESEL, przekazać do wglądu zdjęcia lub płytę z wynikiem z poprzedniej mammografii, wypełnić ankietę, wykonać badanie (które trwa zaledwie kilka minut), a po 3 tygodniach odebrać wynik (wraz z ewewntualnie dostarczonymi wcześniej zdjęciami/płytą z poprzednich badań) i upewnić się, że wszystko jest w normie.

   Jednocześnie pragnę przypomnieć, że każdej ubezpieczonej Polce w wieku od 50 do 69 lat, raz na 2 lata przysługuje bezpłatna mammografia finansowana przez NFZ, dlatego tym bardziej warto z naszej darmowej i CYFROWEJ mammografii skorzystać!

 

Agata Dudzik


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

PORTAL MIESZKAŃCÓW - www.zgm.piekary.pl

niedziela, 07 października 2012 23:54

 

   Można już korzystać z Portalu Mieszkańców – serwisu internetowego, w którym przejrzymy m.in. bieżące opłaty czynszowe, wartości ostatnich odczytów wodomierzy i ciepłomierzy, a także historię naliczeń i płatności. Wszystko bez wychodzenia z domu. Zakład Gospodarki Mieszkaniowej wychodzi w XXI wiek. Czy to wystarczy, żeby zmniejszyć ilość skarg mieszkańców na sposób rozliczania?

   Dzięki Portalowi Mieszkańców, lokatorzy będą mieli dostęp do najważniejszych danych, dotyczących użytkowanego lokalu. Przede wszystkim Portal Mieszkańców zapewnia stały dostęp do informacji o saldzie kartoteki finansowej mieszkania, kontrolę wysokości bieżących rozliczeń oraz kontrolę nad dokonywanymi  płatnościami. Serwis umożliwia weryfikację wprowadzonych odczytów urządzeń pomiarowych (takich jak wodomierze czy ciepłomierze) przez wykaz wartości ostatnich odczytów. Można zobaczyć aktualne ceny mediów i opłaty czynszowe. Jest także możliwość prezentacji wyciągu z konta wraz z historią naliczeń i płatnośc.  Korzystanie jest niezwykle proste i intuicyjne. Jedynym wymogiem dla użytkowników jest zarejestrowanie się w portalu oraz możliwość korzystania z komputera z dostępem do Internetu. Do Portalu Mieszkańców można zalogować się bezpośrednio ze strony internetowej ZGM (www.zgm.piekary.pl).

   Aby uzyskać dostęp należy wypełnić krótki wniosek o nadanie nazwy użytkownika (loginu) oraz hasła, który dostępny jest w zakładce Portal Mieszkańców na stronie internetowej ZGM oraz w Biurach Obsługi Mieszkańców poszczególnych administracji. Jedynymi danymi, które trzeba podać jest imię i nazwisko właściciela oraz dokładny adres zajmowanego lokalu. Wypełniony wniosek należy zaopatrzyć własnoręcznym podpisem i złożyć w Sekretariacie ZGM lub Biurach Obsługi Mieszkańców. W odpowiedzi lokatorzy otrzymają do rąk własnych kopertę, zawierającą szczegółową instrukcję postępowania oraz dane do logowania w Portalu.

   Koszt realizacji projektu wyniósł niemal 700 tys. złotych. Niemal 600 tys. wyniosło dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

OPÓŹNIONE CO, A ZIMA ZA PASEM

sobota, 06 października 2012 11:36

 

   Witam!

 

   Może zainteresuje Państwa fakt, iż w Piekarach Śląskich na ulicy Bytomskiej 87-93 odbywają sie prace związane z wyposażeniem mieszkań w centralne ogrzewanie. Termin zakończenia prac minął 10 września. Wykonawca nadal jest z pracą w lesie, a noce są coraz zimniejsze. Nawet po wizycie u Pana Prezydenta Piekar Śląskich, który zapewniał ze do 5 października prace zostaną ukończone, nic nie wskazuje na to byśmy mieli w ciągu najbliższych dni poczuć ciepło dzięki tej  niby wielkiej i  opłacalnej dla nas inwestycji.

 

Pozdrawiam
Łukasz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

BRUDNA WODA

czwartek, 04 października 2012 22:31

 

   MPWiK Sp. z o. o. w Piekarach Śląskich informuje mieszkańców miasta, że w dniu 03.10.2012 r. nastąpiło zabrudzenie wody w sieci miejskiej przez dostawcę GPW Katowice. Tutejsze przedsiębiorstwo przystąpiło do płukania sieci na terenie miasta oraz zapewni dowóz wody beczkowozami. O sytuacji na temat zabrudzonej wody będziemy na bieżąco informować. Za utrudnienia niewynikające z przyczyn MPWiK przepraszamy.
 

Zarząd MPWiK

 

   Powyżej komunikat ze strony MPWiK. Zgodnie z zapowiedzią zwróciłem się do spółki o informacje dotyczące problemów z wodą oraz poprosiłem o informowanie mnie na bieżąco, a przynajmniej przekazywanie tych samych informacji, które trafiają do radia. Na razie bez odpowiedzi, ale zobaczymy w przyszłości. Żeby uczynić zadość oczekiwaniom mieszkańców złożę także interpelację w sprawie sposobów informowania.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

IDĄ ZMIANY

środa, 03 października 2012 19:07

 

   Podobnie jak sto numerów PP zobowiązuje do zmiany (stąd nowa makieta), tak milion odwiedzin na blogu w pewnym stopniu także wymusza zmiany. W ciągu najbliższych dwóch tygodni ukaże się nowy numer PP i poznamy nową odsłonę tego bloga. Mam nadzieję, że ciekawszą, bardziej czytelną i po prostu lepszą. Na marginesie dodam, że nową odsłonę będzie miał również internetowy PP. Jednym słowem: zmiany, zmiany, zmiany.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

niedziela, 21 grudnia 2014

Licznik odwiedzin:  1 935 502  

O mnie

Krzysztof Turzański

Piekarzanin. Politolog.
Twórca i wydawca
"Przeglądu Piekarskiego"
Społecznik.
Jeden z założycieli
Projektu UMWETU.
Piekarski Radny.

Związałem się z Piekarami Śląskimi, a owocem tego związku stał się wpierw Przegląd Piekarski, a następnie ten blog, na którym przyglądam się wszystkiemu co dzieje się w naszym mieście. Na ile to możliwe - nie tylko opisuję otaczającą mnie i moją rodzinę rzeczywistość, ale staram się także ją kształtować w ramach społecznego projektu UMWETU.

kontakt:
0509-234-972
e-mail: turzanski-pp@o2.pl

O moim bloogu

Ten blog to miejsce, w którym piszę o wszystkim co dzieje się w naszym miescie - Piekarach Śląskich. Od spraw najdrobniejszych, po "wielką politykę". A Państwo swobodnie komentujecie wszystkie wydarze...

więcej...

Ten blog to miejsce, w którym piszę o wszystkim co dzieje się w naszym miescie - Piekarach Śląskich. Od spraw najdrobniejszych, po "wielką politykę". A Państwo swobodnie komentujecie wszystkie wydarzenia i opinie. Blog był eksperymentem, a stał się jedyną w mieście platformą wymiany poglądów, uwag i argumentów w wszelkich interesujących Was sprawach. Wiele osób zaczyna dzień od sprawdzenia co nowego na blogu, a licznik odwiedzin co miesiąc wzrasta o ok. 20 000 odwiedzin. Dziękuję za zaufanie i zapraszam ponownie.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1935502
Wpisy
  • liczba: 3273
  • komentarze: 20011
Bloog istnieje od: 2920 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031